UMÓW SIĘ

09 sierpnia 2024

Jak stać się ofiarą mobbingu - 5 kroków zmieniających życie

Gdzie leży problem?

 

 

Czy właśnie tak jest, że w Twoich relacjach zawodowych pojawiają się momenty, lub też cały czas czujesz się bezsilna wobec swojego przełożonego, zrezygnowana i przytłoczona? Takie odczucia nie tylko wpływają negatywnie na jakość pracy. Odbijają się też na zdrowiu psychicznym, prowadząc do frustracji, wypalenia zawodowego, lub mogą zapoczątkować napady lękowe.Jeśli doświadczasz mobbingu zapewne czujesz, że coś jest bardzo nie tak, ale nie wiesz dokładnie jak to określić, czy zdefiniować. A może jednak sobie coś wymyślasz, przesadzasz?

 

Mam wrażenie, że mimo ogromnego postępu świadomości oraz starań, nakazów, zakazów i procedur wdrażanych przez firmy i korporacje, cały czas problem mobbingu jest niezauważany, tolerowany i ukrywany przez kadry. Dość ponura perspektywa dla osoby dotkniętej tym zjawiskiem.Czy można wyjść z roli ofiary w miejscu pracy? Można, dalej powiem o tym, jakie były moje doświadczenia.

 

 

1.Źródło poczucia bezsilności

 

Nie zawsze tak jest i nie wszyscy się ze mną zgodzą, ale moje doświadczenia pozwoliły mi zauważyć, że poczucie bezsilności pojawiło się bardzo wcześnie na mojej drodze zawodowej. Pojawiło się lata przed ostatecznym „kryzysem”, dlatego nie mogłam go z nim połączyć. Z czego wynikało? Z naturalnej hierarchii organizacyjnej, kiedy decyzyjność spoczywała w rękach moich przełożonych, a ja pozostawałam zależna.

 

Cóż, nie da się ominąć hierarchii, kiedy wkracza się na drogę zawodową w roli pracownika-nowicjusza. I bardzo dobrze. Przecież poznanie tego, czym naprawdę jest praca na etacie i jak ją wykonywać, to jedno z najlepszych doświadczeń. Uważam, że każdy powinien je mieć.

 

Korporacje uczą świetnie. Można dowiedzieć się wiele o sobie, o tym, czego się chce lub czego się nie chce. Ja mając to doświadczenie, dokonałam niezbyt korzystnego dla mnie wyboru. Zostałam.

 

Miałam nadzieję, że wszystko dookoła mnie zacznie się układać. Może moje potrzeby się zmienią i zacznę być podobna do kolegów i koleżanek z pracy, którzy przecież cieszyli się z miejsca, w którym byli, odnosili sukcesy. Chciałam wierzyć, że pensja wynagrodzi ten dyskomfort udawania kogoś, kim nie byłam. Zaangażowanie malało, pojawiało się zniechęcenie. Presja otoczenia sprawiała, że rezygnowałam z działań, wierząc, że nie miałam wpływu na zmianę sytuacji.Wyuczona bezradność - to był dla mnie początek równi pochyłej.

 

 

2.Kiedy zaczynasz odgrywać rolę ofiary?

 

Gdybym tylko wtedy wiedziała o sobie to, co wiem teraz…

W tamtym okresie nie szczególnie zależało mi na poznaniu i zrozumieniu własnych schematów myślowych. Wiedziałam, że moje podporządkowanie jest wynikiem obaw, ale nie potrafiłam określić jak bardzo one są realne. Realne i możliwe wydawało się wszystko, od pogardliwego spojrzenia po zwolnienie i brak środków na utrzymanie. Bałam się również konfrontacji. Musiałabym wtedy bronić siebie, a na to nie miałam już siły. Zbyt dużo energii zabierało przetrwanie etatowych godzin w tym środowisku.

 

Kontakty z przełożonym ograniczałam do absolutnego minimum, tłumiłam emocje i nie wykazywałam żadnej inicjatywy. To były moje czerwone flagi, które oznaczały, że weszłam w rolę ofiary, łatwego celu.

 

Moja samoocena nigdy nie była super wysoka. Najlepsze co o sobie myślałam to to, że jestem przeciętna w większości rzeczy. Jednak ówczesne doświadczenia doprowadziły do tego, że zalała mnie fala frustracji, jeszcze bardziej obniżonej samooceny i wypalenia.

Ponownie wyborem było niepodjęcie żadnego działania. Ze strachu przed nieznanym, ze strachu przed oceną w nowym środowisku, z niechęci przed udowadnianiem kolejnym przełożonym, że potrafię być dobrym pracownikiem. Brakowało nawet sił na przejrzenie ofert z rynku pracy, a co dopiero na wykrzesanie pozytywnej energii podczas rozmowy rekrutacyjnej.

 

Z energii braku, słabości i desperacji nie ma prawa powstać coś odwrotnego. Tak się po prostu nie dzieje.

 

Wtedy zabrakło mi umiejętności zdystansowania się do tego, co miało miejsce, aby trzeźwo ocenić sytuację i zacząć działać.

 

 

3.Jak przestać być ofiarą?

 

Budowanie asertywności

A gdybym tak tylko uruchomiła w sobie umiejętność stanowczego, acz pełnego szacunku wobec innych powiedzenia „nie”, wyrażenia swoich potrzeb i opinii..Wydaje mi się, że asertywność mogła mi wtedy pomóc. Tak, wiem to na pewno. Pamiętam również, jak życzliwe mi osoby wspominały mi coś o takim zjawisku, dawały dobre rady. Ja słyszałam, ale chyba nie słuchałam. Nie docierało do mnie nic, byłam zdrętwiała. Godzinami po powrocie do domu analizowałam porażki dnia i próbowałam przygotować się na następne. W głowie odgrywałam scenki i układałam odpowiedzi. Żadnej, ale to żadnej nie zastosowałam w realnym życiu. Paraliżował mnie strach.

 

Stawianie granic

Nie byłam wstanie wyznaczyć granicy sobie, ani nikomu innemu.

Miałam głębokie przekonanie o tym, że moje potrzeby są najmniej ważne, a ponadto nie powinnam nikomu zawracać głowy swoimi fanaberiami. W końcu w pracy jest miejsce na duży biznes, a nie na moje mikro emocje. Hmm, czyżbym sama w tamtym momencie odzierała siebie z szacunku do siebie?? Zapewne.

 

Zmiana perspektywy

Cóż mogłam zrobić, kiedy wszyscy dookoła wiedzieli i widzieli, a sytuacja sobie trwała w najlepsze. Naprawdę nie rozumiałam co oznaczało kiedy słyszałam, że to, co się działo nie było o mnie, ale o moim przełożonym. Nie o mnie? O przełożonym? Nie potrafiłam znaleźć sensu w tych słowach. Co miałam z nimi zrobić? Zgłuszyć swoje emocje jeszcze bardziej? Jeszcze bardziej skoncentrować się na celach, w które już dawno przestałam wierzyć, aby udowodnić, że mogę zbudować współpracę opartą na partnerstwie? To nie działało. Nawet nie miało prawa zadziałać. I już nawet wizja utraty pracy przestawała być straszna.

 

 

4.Kiedy trzeba podjąć radykalne kroki?

 

Dziesiątki nieprzespanych nocy oraz -10 kilogramów później znalazłam w sobie ostatki sił, aby sięgnąć po pomoc… Diagnoza: napady lękowe.

Teraz już wiem, jak do tego doszło. Wtedy zrobiłam wielkie oczy, kiedy to usłyszałam. Znowu miałam wybór, zostać albo nie. Tym razem nie zastanawiałam się ani chwili.

 

Nie każdą relację zawodową da się naprawić. Mojej się nie dało. Z Twoją nie musi być tak samo, ale toksyczne środowisko lub przełożony może skłonić do poważnych rozważań nad poszukiwaniem miejsc bardziej zgodnych z Twoimi wartościami. Możesz dać sobie czas na przygotowania. Ja nie miałam ani chwili do stracenia.

 

 

5.Co robić?

 

Zgodzę się z twierdzeniem, że wyjście z roli ofiary w relacji z przełożonym to proces, który zaczyna się od wewnętrznej zmiany nastawienia. Budowanie asertywności, wyznaczanie granic i rozwijanie umiejętności komunikacyjnych mogą pomóc w odzyskaniu kontroli. Zdecydowanie masz prawo do pracy w atmosferze szacunku i godności, nawet jeśli popełniasz błędy. Nikt z nas nie jest idealny i bezbłędny, koniecznie to zapamiętaj. Jeśli dzieje się coś, co Cię niepokoi, wykorzystaj narzędzia, które dalej ci sama korporacja. Może to wydawać się dziwne (mi się wydawało), ale HR jest właśnie od tego. W ostateczności są także narzędzia zewnętrzne.

 

Nic nie jest ważniejsze od Twojego zdrowia, wolności i satysfakcji.

 

 

 

Mnie dojście do tych wniosków zajęło dużo czasu. Stopniowo, krok po kroku budowałam swoją samoświadomość i rozwijałam instynkt samozachowawczy. Przestałam biernie trwać w zawieszeniu i zaczęłam działać! Tylko Ty możesz podjąć tę decyzję. Nikt w Twoim otoczeniu takiej mocy nie ma.

 

Jeśli jakkolwiek to, co przeczytałaś z Tobą rezonuje, widzisz część siebie w moich historiach, chcę żebyś wiedziała, że nie musisz iść dalej. Nie musisz spadać na samo dno, żeby się odbić.

 

Bazując na własnym doświadczeniu, chcę żebyś szybciej niż ja zaczęła nowe życie. Chcę abyś oddychała pełną piersią i cieszyła się każdym dniem, nawet tym deszczowym.

 

Przez hipnozę pomogę Ci pozbyć się poczucia strachu i bezsilności. Pomogę Ci otworzyć drzwi do świata Twojego potencjału.

 

Wydostaniesz się z kleszczy mobbingu. Dostaniesz narzędzie, które umożliwi Ci podejmowanie właściwych dla Ciebie wyborów i budowanie Twojej nowej rzeczywistości.

 

Podczas niezobowiązującej, bezpłatnej konsultacji dowiesz się jak możesz zmienić swoje życie przez hipnozę. Zarezerwuj spotkanie już teraz.

 

Do zobaczenia

Magda Wojcieszuk

 

 

 

 

 

 

© Magda Wojcieszuk     |     Polityka prywatności     |     Regulamin