Też myślisz, że tylko osoby leniwe, mało inteligentne, bez kwalifikacji i słabe psychicznie mogą zostać uwikłane w sytuacje noszące znamiona mobbingu? Czy tylko one, poprzez swoje cechy, są narażone na uporczywe nękanie, wykluczenie, obmawianie itp.? Jaka jest ofiara?
To, że niektórzy łatwiej dają się wciągnąć w grę, w której karty rozdaje mobber, może zaskoczyć.
Choć moja praca nigdy nie była szczytem marzeń, ani nie zaspokajałam w niej swoich wyższych potrzeb, to nie sądziłam, że mogę załapać się do grona tych, którzy będą funkcjonować w strachu, tłumacząc sobie tą sytuację na przykład swoją niekompetencją.
Był czas kiedy nawet lubiłam swoje obowiązki i z chęcią chodziłam do pracy. Zdobyłam zatem niezbędne doświadczenie i kompetencje. Czułam się w całkiem swobodnie w swojej roli, doceniana przez szefów. Zdobycie pracy także mogłam zawdzięczać jedynie sobie. Co więc się stało, że w moich odczuciach i odbiorze sytuacji nastąpił zwrot o 180°?
Myślę, że zawsze odstawałam nieco od pozostałych. Mam na myśli nie tylko obszar zawodowy, kiedy w większości sytuacji trudno mi było zachować pokerową twarz, a obserwatorzy mogli wychwycić sygnały, że mam nieco odmienne podejście do prezentowanych tematów. Także w sytuacjach pozazawodowych często czułam się i bywałam outsiderem. Przez całkiem długi czas naiwnie sądziłam, że mogę tak przetrwać, oszukując sama siebie. To, że wydawałam się inna skupiało na mnie więcej negatywnej uwagi.
Nigdy, w całym swoim życiu nie lubiłam uwagi innych. Pamiętam jedynie sytuacje, kiedy będąc w centrum wydarzenia paraliżował mnie strach, wstydziłam się, robiłam się czerwona z emocji i przestawałam logicznie myśleć. Nie miałam powodu, by uważać się za wartościową, szczególnie elokwentną i błyskotliwą osobę. Ta niska samoocena, której nie potrafiłam niczym wytłumaczyć, powodowała, że granice stawiałam sobie, a nie innym. Asertywna nie byłam, zgadzałam się wszystko, bo czułam swoją niższość względem każdego, kto był wyżej w hierarchii i mógł stanowić jakikolwiek autorytet. Starałam się również nie dostarczać argumentów, mogących świadczyć o spadku mojego zaangażowania w pracę - robiłam dziś to, co mogłam zrobić jutro. Byłam jednak coraz bardziej zmęczona. Zasypiałam wcześnie, lecz sen był słabej jakości, budziłam się wcześnie, by zacząć dzień jak najwcześniej i jak najwcześniej go zakończyć.
Nie wyobrażałam sobie innego życia, to znaczy za mniejszą pensję, więc bałam się, że stracę pracę, a przecież chciałam żyć w miarę wygodnie.
Jakby mało było presji ze strony mobbera, wywierałam ją też sama na sobie. Ciężko mi było przyznać się przed sobą, że nie daję rady. Cisnęłam więc dalej, a wszystkie negatywne myśli zatrzymywałam wewnątrz.
To napięcie, spowodowało że zaczęłam popełniać błędy, takie których wcześniej w życiu bym nie zrobiła. Kogo mogłam za to obwinić? Oczywiście siebie! Im bardziej się starałam nie popełniać błędów i kontrolować sytuację, tym bardziej wszystko wymykało mi się z rąk, traciłam kontrolę i znowu obwiniałam siebie za zaistniałą sytuację.
W pewnym momencie bezradność sprawiła, że nie miałam siły z tym wszystkim walczyć. Nic co robiłam nie mogło wpłynąć na zmianę sytuacji.
Dużo można usłyszeć i przeczytać o prawach pracownika, pracodawcy, o poszanowaniu, a także o zwykłej ludzkiej przyzwoitości. Jednak to, co sprawia, że mobbing w ogóle ma szansę zaistnieć to fakt, że zauważając go odwracamy głowę w drugą stronę.
Niektórzy zostali tak nauczeni, aby nie wplątywać się w nieswoje sprawy, może nie reagują, bo sami boją się zostać ofiarą, a może czasami niektórzy skrycie przyklaskują mobberowi, uważając jego postępowanie za słuszne i uzasadnione. Każdy brak reakcji to ciche przyzwolenie.
Konkurencja jest duża, oczekiwania wysokie. Choć istnieją przepisy prawa, to w tej grze tak naprawdę zasady nie istnieją. Etyka pracy i kultura organizacyjna nie zawsze idą w parze z tym, jak chcielibyśmy być traktowani.
Fajnie jest mieć świadomość tego, czego się chce. A Ty wiesz czego chcesz?
Opanowana, zaradna, pewna siebie, odnosząca sukcesy. Te słowa jakoś do mnie nie pasowały. Zasoby doświadczeń z przeszłości w moim umyśle nie potrafiły podać mi przykładu zdarzenia, w którym mogłam się właśnie tak czuć. O wiele łatwiej znajdowałam przykłady sytuacji, w których byłam ośmieszana, zmuszona do uległości czy posłuszeństwa lub kiedy wytykano mi moją emocjonalność i łatwowierność. Raz po raz, jako dziecko, radząc sobie z takimi doświadczeniami, zainstalowałam w sobie program niewystarczalności i tego, że nie dostaję rzeczy których chcę.
Mój umysł zrobił to, co do niego należało. Zapewnił mi przetrwanie. Posłuszeństwo i uległość zapewniły mi, jako dziecku przeżycie, zapewniły mi bycie kochaną i zaopiekowaną. Byłam chwalona za bycie dobrą usłużną, miłą dziewczynką. Byłam taka, jaką chciano żebym była i udało mi się zaspokoić moje dziecięce potrzeby.
W dorosłym życiu, by odsunąć od siebie zagrożenie w trudnych sytuacjach, podświadomie powielałam zaprogramowane schematy. Właśnie te, które wcześniej były skuteczne i zapewniły mi przetrwanie. Jednak teraz, w starciu z rzeczywistością dawały inny efekt: zaniżoną samoocenę, uzależnienie od opinii innych, brak umiejętności stawiania granic. Skutek: ofiara mobbingu.
Zrozumiałam wpływ podświadomości na zachowanie, wybory i decyzje. Nie tylko moje, ale każdego. Każdy z nas kieruje się swoimi programami wydrukowanymi i zapisanymi w podświadomości. Dzięki temu część codziennych czynności możemy wykonywać prawie bezwiednie, np prowadzić samochód 🙂 Część zachowań jednak pochodzi z poczucia niedostatku, braku lub lęku i to one determinują działania, dalekie od prawdziwego potencjału.
Kto jest gotowy zmienić swoją narrację, swoją tożsamość? Kto jest gotowy zmienić programy w podświadomości? Porozmaiajmy przy wirtualnej kawie.
To nie magia. Tym obdarzyła nas natura.
Z serdecznością
Magda Wojcieszuk
Może Cię zainteresować:
Hipnoza - bać się czy się nie bać?
© Magda Wojcieszuk | Polityka prywatności | Regulamin