UMÓW SIĘ

selective color photography of person portraying of being fragile
01 marca 2025

Podatni na mobbing 

Co sprawia, że stajesz się ofiarą mobbingu?

 

Też myślisz, że tylko osoby leniwe, mało inteligentne, bez kwalifikacji  i słabe psychicznie mogą zostać uwikłane w sytuacje noszące znamiona mobbingu? Czy tylko one, poprzez swoje cechy, są narażone na uporczywe nękanie, wykluczenie, obmawianie itp.? Jaka jest ofiara? 

 

To, że  niektórzy łatwiej dają się wciągnąć w grę, w której karty rozdaje mobber, może zaskoczyć.

 

Profil ofiary

 

Choć moja praca nigdy nie była szczytem marzeń, ani nie zaspokajałam w niej swoich wyższych potrzeb, to nie sądziłam, że mogę załapać się do grona tych, którzy będą funkcjonować w strachu, tłumacząc sobie tą sytuację na przykład swoją niekompetencją.

Był czas kiedy nawet lubiłam swoje obowiązki i z chęcią chodziłam do pracy. Zdobyłam zatem niezbędne doświadczenie i kompetencje. Czułam się w całkiem swobodnie w swojej roli, doceniana przez szefów. Zdobycie pracy także mogłam zawdzięczać jedynie sobie. Co więc się stało, że w moich odczuciach i odbiorze sytuacji nastąpił zwrot o 180°?

 

Myślę, że zawsze odstawałam nieco od pozostałych. Mam na myśli nie tylko obszar zawodowy, kiedy w większości sytuacji trudno mi było zachować pokerową twarz, a obserwatorzy mogli wychwycić sygnały, że mam nieco odmienne podejście do prezentowanych tematów. Także w sytuacjach pozazawodowych często czułam się i bywałam outsiderem. Przez całkiem długi czas naiwnie sądziłam, że mogę tak przetrwać, oszukując sama siebie.  To, że wydawałam się inna skupiało na mnie więcej negatywnej uwagi.

 

Nigdy, w całym swoim życiu nie lubiłam uwagi innych. Pamiętam jedynie sytuacje, kiedy będąc w centrum wydarzenia paraliżował mnie strach, wstydziłam się, robiłam się czerwona z emocji i przestawałam logicznie myśleć. Nie miałam powodu, by uważać się za wartościową, szczególnie elokwentną i błyskotliwą osobę. Ta niska samoocena, której nie potrafiłam niczym wytłumaczyć, powodowała, że granice stawiałam sobie, a nie innym. Asertywna nie byłam, zgadzałam się wszystko, bo czułam swoją niższość względem każdego, kto był wyżej w hierarchii i mógł stanowić jakikolwiek autorytet. Starałam się również nie dostarczać argumentów, mogących świadczyć o spadku mojego zaangażowania w pracę - robiłam dziś to, co mogłam zrobić jutro. Byłam jednak coraz bardziej zmęczona. Zasypiałam wcześnie, lecz sen był słabej jakości, budziłam się wcześnie, by zacząć dzień jak najwcześniej i jak najwcześniej go zakończyć.

Nie wyobrażałam sobie innego życia, to znaczy za mniejszą pensję, więc bałam się, że stracę pracę, a przecież chciałam żyć w miarę wygodnie. 

 

Mechanizmy w głowie

 

Jakby mało było presji ze strony mobbera, wywierałam ją też sama na sobie.  Ciężko mi było przyznać się przed sobą, że nie daję rady. Cisnęłam więc dalej, a wszystkie negatywne myśli zatrzymywałam wewnątrz.

 

To napięcie, spowodowało że zaczęłam popełniać błędy, takie których wcześniej w życiu bym nie zrobiła. Kogo mogłam za to obwinić? Oczywiście siebie! Im bardziej się starałam nie popełniać błędów i kontrolować sytuację, tym bardziej wszystko wymykało mi się z rąk, traciłam kontrolę i  znowu obwiniałam siebie za zaistniałą sytuację.

 

W pewnym momencie bezradność sprawiła, że nie miałam siły z tym wszystkim walczyć. Nic co robiłam nie mogło wpłynąć na zmianę sytuacji. 

 

Taki mamy klimat

 

Dużo można usłyszeć i przeczytać o prawach pracownika, pracodawcy, o poszanowaniu, a także o zwykłej ludzkiej przyzwoitości. Jednak to, co sprawia, że mobbing w ogóle ma szansę zaistnieć to fakt, że zauważając go odwracamy głowę w drugą stronę. 

 

Niektórzy zostali tak nauczeni, aby nie wplątywać się w nieswoje sprawy, może nie reagują, bo sami boją się zostać ofiarą, a może czasami niektórzy skrycie przyklaskują mobberowi, uważając jego postępowanie za słuszne i uzasadnione. Każdy brak reakcji to ciche przyzwolenie.

 

Konkurencja jest duża, oczekiwania wysokie. Choć istnieją przepisy prawa, to w tej grze tak naprawdę zasady nie istnieją. Etyka pracy i kultura organizacyjna nie zawsze idą w parze z tym, jak chcielibyśmy być traktowani. 

Fajnie jest mieć świadomość tego, czego się chce. A Ty wiesz czego chcesz?

 

Odnowa umysłowa

 

Opanowana, zaradna, pewna siebie, odnosząca sukcesy. Te słowa jakoś do mnie nie pasowały. Zasoby doświadczeń z przeszłości w moim umyśle nie potrafiły podać mi przykładu zdarzenia, w którym mogłam się właśnie tak czuć. O wiele łatwiej znajdowałam przykłady sytuacji, w których byłam ośmieszana, zmuszona do uległości czy posłuszeństwa lub kiedy wytykano mi moją emocjonalność i łatwowierność. Raz po raz, jako dziecko, radząc sobie z takimi doświadczeniami, zainstalowałam w sobie program niewystarczalności i tego, że nie dostaję rzeczy których chcę.

 

Mój umysł zrobił to, co do niego należało. Zapewnił mi przetrwanie. Posłuszeństwo i uległość zapewniły mi, jako dziecku przeżycie, zapewniły mi bycie kochaną i zaopiekowaną. Byłam chwalona za bycie dobrą usłużną, miłą dziewczynką. Byłam taka, jaką chciano żebym była i udało mi się zaspokoić moje dziecięce potrzeby.

 

W dorosłym życiu, by odsunąć od siebie zagrożenie w trudnych sytuacjach, podświadomie powielałam zaprogramowane schematy. Właśnie te, które wcześniej były skuteczne i zapewniły mi przetrwanie. Jednak teraz, w starciu z rzeczywistością dawały inny efekt: zaniżoną samoocenę, uzależnienie od opinii innych, brak umiejętności stawiania granic. Skutek:  ofiara mobbingu.

 

 

Zrozumiałam wpływ podświadomości na zachowanie, wybory i decyzje. Nie tylko moje, ale każdego. Każdy z nas kieruje się swoimi programami wydrukowanymi i zapisanymi w podświadomości. Dzięki temu część codziennych czynności możemy wykonywać prawie bezwiednie, np prowadzić samochód 🙂 Część zachowań jednak pochodzi z poczucia niedostatku, braku lub lęku i to one determinują działania, dalekie od prawdziwego potencjału.

 

 

Kto jest gotowy zmienić swoją narrację, swoją tożsamość? Kto jest gotowy zmienić programy w podświadomości? Porozmaiajmy przy wirtualnej kawie.

To nie magia. Tym obdarzyła nas natura.

 

 

 

Z serdecznością

Magda Wojcieszuk

 

 

 

Może Cię zainteresować:

Hipnoza - bać się czy się nie bać?

 

 

 

 

 

 

© Magda Wojcieszuk     |     Polityka prywatności     |     Regulamin